SOCJALISTYCZNY „DOBROBYT”, czyli lata 70.

W ten sposób wkraczamy w lata 70. Lata, których mottem wydawało się hasło: „Zmiany, zmiany, zmiany...”.

Alicja i Andrzej Walczakowie z uczniamiSzkoła w Rysinach zyskała nowego dyrektora w osobie Andrzeja Walczaka, kraj i partia nowego przywódcę – Edwarda Gierka... Entuzjazm i nadzieje były tak powszechne, że każdy spoglądał w przyszłość, nie myśląc o utrwalaniu teraźniejszości dla potomnych. Prawdopodobnie dlatego z tej dekady zachowało się tak niewiele zdjęć. Ma to jednak swoje zalety, gdyż można pokazać je wszystkie.

Na powyższej fotografii widoczny jest dyrektor Walczak z małżonką w otoczeniu młodzieży szkolnej... Warto zauważyć fakt, iż szkoła w Rysinach właśnie od lat 70. ma spore szczęście do małżeństw nauczycielskich. Ba, nawet układ małżeński na linii pokój nauczycielski-sekretariat również przez jakiś czas funkcjonował.

Halina Jarońska i uczniowie – lata 70.A to – nieobecna już wśród nas – nauczycielka języka polskiego Halina Jarońska z uczniami, do dziś wspominana po prostu jako „pani Halinka, która zawsze miała czas dla uczniów i szkoły”...

Tu zaś (na zdjęciu poniżej) Alicja Walczak i jej uczniowie... Na rękach pani Ali widać małą Jolę... Teraz oczywiście już panią Jolantę. To taka atrakcyjna szczupła blondynka, którą dziś spotkać można w jednym z okienek na kłodawskiej poczcie.

Alicja Walczak – lata 70.Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną postać z prezentowanej fotografii – stojącą w górnym rzędzie po prawo ciekawską dziewczynkę z kokardą, która ani myśli posłusznie patrzeć na fotografa i woli raczej obserwować swoją panią... Czyżby chciała w przyszłości zostać nauczycielką??? Najwyraźniej. To jest Marysia Andrzejczak, obecnie pani Maria Kowalewska ucząca fizyki i matematyki w naszym Gimnazjum.

Kadencja Andrzeja Walczaka na stanowisku dyrektora trwała zaledwie 3 lata. Dlaczego tylko tyle? Dlatego że w roku 1974 obniżono stopień organizacyjny placówki do klas I-IV (w dodatku z klasami łączonymi) z oddziałem przedszkolnym dla sześciolatków. Starsze roczniki były dowożone do zbiorczej szkoły gminnej w Kłodawie. Za młodzieżą do pracy w szkołach kłodawskich podążyła też większość grona pedagogicznego, z dyrektorem Walczakiem na czele.

Janina BinkowskaNa posterunku pozostała tylko jedna nauczycielka pełniąca jednocześnie obowiązki kierownika Punktu Filialnego w Rysinach (tak brzmiała oficjalna nazwa placówki). Nauczycielką tą była... Janina Binkowska.

W tym miejscu trzeba znów oddać głos kronice. Tym razem jednak już nie tej starej, a znacznie młodszej, pisanej nie przez kierowniczkę Junkiertową, ale przez panią – wtedy jeszcze kierownik – Janinę Binkowską; no i oczywiście pisaną nie stalówką maczaną w kałamarzu, ale długopisem:

Jeden nauczyciel ma naprawdę co robić. Praca dydaktyczna niezmiernie uciążliwa, ale małe dzieci w swojej szkole czują się doskonale. Staram się stworzyć im jak najlepsze warunki nauki i zabawy. Organizuję gorące mleko dla wszystkich dzieci, które niejednokrotnie podgrzewam sama (...). Organizacja pracy przedstawia się następująco: od 8.00-11.40 kl. IV+III, później I i II, a co drugi dzień jeszcze 6-latki. Dzień wypełniony po brzegi. Przyzwyczaiłam się do pracy w nauczaniu początkowym z małymi dziećmi. Wcześniej uczyłam języka polskiego w klasach IV-VIII.

Nieco dalej można przeczytać:

Rok szkolny 1975/76 - Gminny Dyrektor Szkoły Zbiorczej w Kłodawie, mgr Jan Grzegorzewicz, planuje wizytację w punkcie filialnym w Rysinach. Wizytacja odbyła się w styczniu – sobota 14 I 1976. Gminny Dyrektor hospitował wszystkie lekcje przewidziane planem. Dzieci wspaniale odpowiadały. Badanie wyników nauczania wypadło dobrze. W tym dniu zaplanowana była choinka noworoczna – zaprosiliśmy Gminnego Dyrektora na uroczystość. Bardzo podobał mu się występ artystyczny dzieci, a szczególnie taniec „Zasiali górale owies...” . Dyrektor rozmawiał z rodzicami i Komitetem Rodzicielskim. W podsumowaniu stwierdził, iż szkoła i moja praca zasługują na wyróżnienie. Wystąpił o nagrodę ministra, którą otrzymałam. Była to: Nagroda Ministra III stopnia.

Kolejne lata to dalsze „majstrowanie” przy systemie edukacji... W resorcie oświaty już taka tradycja, która i dziś ma się całkiem dobrze. Pod tym względem – mimo upływu lat i zmiany ustroju – absolutnie nic się nie zmieniło.. Stabilizacja? Tak, ale tylko od wyborów, do wyborów, nigdy dłużej.

W roku 1978 zabrano z Rysin klasę IV (w ramach organizowania słynnych 10-latek). Był w tym jednak również aspekt pozytywny...

Kierowniczka Janina Binkowska zapisała w kronice:

Zatrudniono drugiego nauczyciela. Pracuję teraz z mężem Alfredem Binkowskim. Nie ma klas łączonych, wszystkie rozdzielne, praca łatwiejsza dla nas i dla dzieci.