TRUDNE POCZĄTKI, czyli zabory i lata międzywojenne

 

Najstarsza część budynku obecnego Gimnazjum w RysinachDawno, dawno temu (a może wcale nie tak dawno, bo raptem 100 lat temu) w roku 1909, za... Nie, nie... Wcale nie za siedmioma górami i nie za siedmioma lasami, tylko tu – w Rysinach Kolonii – grupa światlejszych włościan dostrzegła potrzebę kształcenia swoich dzieci.

Zapadła – zdawałoby się – dziura na głębokiej prowincji okazała się wcale nie tak zapadłą, a niewykluczone, że i przeszłość miała nasza wioska chwalebną, gdyż na rysińskiej ziemi sam Fryderyk Chopin miał ponoć postawić swą stopę. Ile w tym prawdy, a ile legendy, nie wiadomo...

Kończy się pierwsza dekada XXw. A czasy to są niełatwe. Carski „niedźwiedź” – całkiem świeżo jeszcze podrażniony przez rewolucję 1905r. – nieprzychylnym okiem patrzy na wszelkie przejawy dążeń narodowościowych w Królestwie Polskim, które znacznie wcześniej sam nazywał Krajem Priwislanskim, żeby nawet przymiotnik „polski” wymazać ze słowników. W takich okolicznościach trudno nie tylko o zorganizowane działanie, ale nawet o zwykłą ludzką nadzieję.

Okładka najstarszego tomu kroniki szkolnejO szkole z prawdziwego zdarzenia nie mogło być więc mowy. Jak zatem nasi dziadowie rozwiązali ten problem? Informacje na temat początków oświaty w Rysinach są dość zdawkowe i pochodzą głównie ze starej kroniki... Tak, tak – tej widocznej poniżej.  

Czy ta księga również liczy sobie całe sto lat? Niestety, nie. Pierwsze tomy kroniki – o ile istniały przed wojną – w listopadzie 1939 roku podczas likwidacji szkoły przez Niemców prawdopodobnie podzieliły los całego księgozbioru ówczesnej biblioteki szkolnej. Zostały puszczone z dymem przez niejakiego Rajmunda Wentlanda.

Całe szczęście, że była jednak osoba, która doskonale pamiętała lata przedwojenne... 

Kierowniczka Józefa Junkiertowa z mężem (lata międzywojenne)Józefa Junkiertowa – widoczna z mężem na przedwojennej fotografii – praktycznie całe swoje zawodowe życie, czyli lata 1929-1970, spędziła w Rysinach. To ona po wojnie streściła najważniejsze fakty sprzed 1939 roku w nowo założonej księdze kroniki.

Nawiasem mówiąc, niech nikogo nie zmyli ta dziewczęca buzia i łagodne spojrzenie! Technika fotograficzna pozwala nam bowiem w tym momencie stanąć oko w oko z naprawdę „żelazną damą” rysińskiej oświaty. Zresztą ci, którzy ją pamiętają, z pewnością mogliby powiedzieć na ten temat o wiele więcej... Cóż, przedwojenne damy – nawet te z najłagodniejszymi obliczami – były bardzo zasadnicze. 

Józefa Junkiertowa – rok 1958A ponieważ czas zmienia i obyczaje, i oblicza – w chwili pisania tejże kroniki pani kierowniczka była już znacznie bardziej dojrzałą osobą i wyglądała mniej więcej tak...

Oto oryginalny rękopis pierwszej stronicy najstarszej zachowanej kroniki szkolnej, już po wojnie skreślony ręką kierowniczki Junkiertowej. 

Pierwsza strona kroniki autorstwa J. JunkiertowejMłodzieży trzeba zwrócić uwagę na swoiste „falowanie koloru” liter od ciemnego granatu po jasny błękit i wyjaśnić, że taki efekt dawały stalówki stosowane przed epoką wiecznych piór i erą długopisów. Po zaczerpnięciu porcji atramentu pisały one grubo, po wykaligrafowaniu kilku wyrazów cienko, coraz cieniej i... po zanurzeniu w kałamarzu, znów grubo.

Oddajmy jednak głos starej pożółkłej kronice, zachowując jej oryginalną pisownię, składnię i styl:

Powstanie szkoły w Rysinach datuje się od roku 1909. Ponieważ szkoły z językiem polskim nauczania były w zaborze rosyjskim wzbronione i takowych nie było, toteż szkoła w Rysinach nosiła nazwę „ochronki” i pod tą nazwą pozostała do roku 1919. Założycielami szkoły-ochronki byli mieszkańcy Rysin-Kol.: Junkiert Michał, Szczesiak Józef, Stegenda Michał. Pomieszczenie na nowo założoną ochronkę znaleziono początkowo u Szczesiaka Józefa, później kolejno mieściła się w domu Bagińskiego Józefa, Janiaka Józefa, a ostatnie lata u Kameduły Antoniego.

Umeblowanie szkoły składało z się 10 ławek 3-metrowych, 1 stołu i 1 krzesła. Jeżeli chodzi o fundusze na umeblowanie szkoły, to te były bardzo znikome, bo składały się z dobrowolnych składek mieszkańców Rysin Kolonii.

Uposażenie „ochroniarek” spoczywało na barkach założycieli szkoły, którzy przez zbiórki na pensje gromadzili fundusze potrzebne na ten cel. W charakterze „ochroniarek”-nauczycielek pracowały osoby bez kwalifikacji. Ostatnią spośród nich była Sowińska Stanisława z Koła.

W roku 1919 powstała tu, w Rysinach, na gruzach „ochronki” normalna szkoła powszechna o jednym nauczycielu z liczbą dzieci 76.(...) Pierwszą nauczycielką była w nowo powstałej szkole Woźniak Stanisława, która pracowała tu 1 rok.